poniedziałek, 10 czerwca 2013

młot pneumatyczny

Najmłodszy Niesforny Aniołek z właściwą sobie przekorą, po raz pierwszy i w ogóle, współpracował dzisiaj z naszą fantastyczną dentystką Dżastiną. A będąc jej pacjentem można zostać czarodziejem. Trzeba tylko siedzieć na fotelu, skierować twarz w stronę plastikowego kubeczka i powiedzieć: "wodo, wodo leć!" a woda leci. Niesamowite. Ile razy tam jestem, to nadziwić się nie mogę, jak to się dzieje ;P
No i tym razem "wyczarowywanie" wody podziałało. Na szczęście Niesforek nie wymaga szczególnego leczenia i wizytę można określić jako "pełen sukces". A to chyba jednak największe szczęście dla Dżastiny.

Nadziwić się też nie mogę, jak bardzo dziewięciolatki, chyba że to tylko nasz, nastawione są na krytykę, na podważanie autorytetu. A może to tylko wystawianie na ciężką próbę naszej cierpliwości? Tym bardziej, że jednocześnie bardzo potrzebuje czułości i delikatności.
Dzisiejszy dzień to była emocjonalna jazda bez trzymanki z naszym Najstarszym Niesfornym Aniołkiem. Wszyscy, wyczerpani, potrzebujemy odpoczynku.

****

Całe szczęście, pomimo tego, że cały dzień w ruchu byłam, udało mi się uciąć krótką drzemkę w ciągu dnia. Po zakończonej wizycie stomatologicznej i po wyborze odpowiedniej nagrody, pojechaliśmy z Najmłodszym Niesforkiem bezpośrednio do placówek po starsze rodzeństwo. W międzyczasie Niesforek zasnął, a ja zaparkowawszy pod szkołą, ledwo zresztą tam dojeżdżając, gdyż sen i niskie ciśnienie znacząco zwiększały siłę grawitacji działającą na moje powieki, postanowiłam nie budzić go od razu, tylko pochylić sobie fotel i ... odlecieć. Kiedy już tak śniłam sobie w najlepsze, obudził mnie przeraźliwy hałas. Okazało się jedna mama, zobaczywszy mnie i dziecko mało przytomnych w zamkniętym samochodzie, przestraszyła się i postanowiła sprawdzić, czy nam się coś nie stało. Delikatnie więc zastukała w szybę, a ja myślałam, że to młot pneumatyczny :PPP
Skończyła się na tym moja drzemka, a pani mnie wzruszyła tym, że zainteresowała się nami.

Ale gdyby nie ta drzemka regeneracyjna, to cierpliwości i łagodności by mi później zabrakło. Jak zmęczonemu dziecku.


31 komentarzy:

  1. dasz radę .. jak nie ty to kto???
    Siłę dosyłam, choć samej czasem jej tak bardzo brakuje :)
    jesteś świetną mamą
    a młoty pneumatyczne zdarzają się każdemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już kurier przywiózł - dzięki
      tak, młoty pneumatyczne zdarzają się, ale po nocach nie śpią ;PPP

      Usuń
  2. Dentysta to zło ;)
    Pamiętam z dzieciństwa.
    Postanowiłam więc nigdy dzieci nie zmuszać do wizyty i postawiłam na - przekupstwo :)
    Czyli nagrody oczywiście.
    Na szczęście przy Starszej nie było potrzebne, ona się w ogóle nie bała i nie boi żadnych kwestii medycznych. Za to Młodsza.... zaliczała omdlenia przy dentystach, pobraniach krwi, szczepieniach...
    Mam jednak szczęście, że moja przyjaciółka jest dentystką :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że dentysta to sadysta ;PPP
      nawet, gdy to najlepszy przyjaciel ;P

      Usuń
    2. Mam dentystkę w bliskiej rodzinie :)))
      jest taka fajna, że ośmielę się nie zgodzić :PPP

      Usuń
    3. nasza dentystka Dżastina też jest bardzo fajna, co nie zmienia faktu, że dentysta to sadysta :P

      Usuń
  3. mnie po wczorajszym stać tylko na serdecznego buziaka:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki,
      a ja Ciebie też mocno tulę :)

      Usuń
  4. reakcja pani w sumie pożądana:)
    moja siostra któregoś dnia zareagowała w ten sam sposób i ocaliła tym samym małego chłopca i jego tatę, bo podczas gdy oni ucinali sobie drzemkę przed sklepem, czekając na mamę, spod maski zaczął ulatniać się dym, a zaraz potem płomienie... wszystko skończyło się na szczęście dobrze:)
    miłego dnia Dosiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siostra bohaterka!
      I jestem tamtej pani bardzo wdzięczna, naprawdę :))
      Tobie również Alcyło, miłego dnia :)

      Usuń
  5. Ktoś kiedyś napisał, że jak dzieciękończy 2 lata to zaczyna sie bunt dwulatka, a potem kolejne bunty ;) Ale tak to jest, że dzieci szukają własnego ja w tych różnych buntach i podważaniach autorytetu. Jak podważają, to znaczy, że jesteś ciągle autorytetem. :) A tak naprawdęto uczą sie ile i gdzie można i zmuszają rodziców do czujności :) I ćwiczenia odporności. Byle samemu nie poddawać sie za bardz emocjom.
    No cóż, mój mąz przeczytał niegdyś z dumą w jakiejś mądrej książce, że dla 10-letniej dziewczynki najwiekszym autorytetem jest ojciec. Napełnił się tą dumą, po czym przeczytał kolejne zdanie: W wieku 11 lat zaczyna sie kryzys autorytetów. I balonik pękł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agajo, czerpię z Twojego doświadczenia.
      Chociaż perspektyw różowych nie przedstawiasz ;P

      Usuń
    2. Jak nie? Póki podważają to jest co podważać :) Nie dacie się na pewno. :) Po cichu Ci powiem, że byle przetrwać gimnazjum... w wersji żeńskiej jest moim zdaniem nieco trudniejsze niż w męskiej, ale moze to moje egzemplarze takie. Ja mam przed sobą już ostatni rok gimnazjum - wiesz jak sie cieszę...? Tzn. dzieciaki zawsze są świetne, tylko czasem im trudniej wytrzymać ze sobą i na nas się to skrupia...

      Usuń
  6. znam to uczucie Dosiu,kiedy przy niskim ciśnieniu i senności złapię małą ale intensywną drzemeczkę,potrafi zdziałać cuda:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj chętnie!!
      poproszę:-)
      u mnie pada i pada od wczoraj wieczora
      ziewam i ziewam:P

      Usuń
    2. \_/)

      \_/)

      proszę, to tak jak ja

      Usuń
    3. Margo, wyglądasz prześlicznie :))))

      Usuń
    4. no własnie miałam się Ciebie pytać eNNko u Ciebie czy nie zbyt wyuzdanie:-))))
      ale siem krempowałam:PPP
      połączyła nas czecia rzecz -telepatia- bo ja o tym myślałam a Ty zagadnęłaś:-))))))))

      Usuń
    5. co spojrzę, to sama buzia mi się uśmiecha :)))
      tyle w Tobie teraz radości!!!

      Usuń
  7. Dosiu,
    wczoraj chyba takie ciśnienie musiało być w całej Polsce, bo mnie po pracy wcisnęło w pozycję horyzontalną na całe dwie godziny.
    Żadna siła przekonywania wewnętrznego nie miała dość "siły", by mnie powstrzymać od snu błogiego.
    Ale dziś funkcjonuję już pozytywnie :)
    Serdeczności :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mmmm, dwie godziny drzemki :)))
      rarytasy!

      Usuń
    2. nooo, a wcześniej jakieś kilka minut na biurku w pracy... dobrze, że nikt nie widział ;)
      za młot pneumatyczny zadziałał telefon! na równe nogi mnie zerwało :DDD

      Usuń
  8. Dosia
    pamietam takie spanie w odhulonym fotelu , lapanie 15 minut, ustawialam sobie budzik i w sen:)))
    za to dzis nie umialam sobie ustawic budzika i siem wyspuam az do bolu:)))) raz w roku mozna sie spoznic do szkoly chyba, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybeńko, pewnie, że można
      nawet trzeba
      i to nie raz w roku ;P
      luzik :*

      Usuń
  9. ja umiem spać z otwartymi oczami i nawet ponoć odpowiadam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futi!
      padłam
      wiesz, że ja chyba też tak potrafię :)
      ale upewnię się dopiero jutro

      Usuń
  10. Lepiej spać na kierownicy w czasie postoju, niż w czasie jazdy......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no chyba tak :)))
      ale trzeba przyznać, że fajnie było

      Usuń
  11. Wesoło było i miłe przebudzenie.

    OdpowiedzUsuń