czwartek, 28 marca 2013

zaskoczonam?

Pragnę wyciszenia, spokoju, skupienia, a tu ... live!

Wiadomo, dzieci to dzieci, więc harmider w domu nieustający, nie mówiąc o porządku ;) Wszak porządek jest dla każdego wrażeniem estetyczny. Ja wzrokowiec, chociaż i tak nie aż tak wrażliwy, jak moja Mama, lubię, kiedy wszystko jest na swoim miejscu i jeszcze udekorowane. Natomiast dla naszego Najstarszego Niesfornego Aniołka, który jest kinestetykiem i słuchowcem, rozwalone zabawki, gry, klocki zupełnie nie przeszkadzają, chyba że gniotą w plecy lub w cztery litery. I tak się mocujemy ze sobą o definicję porządku i ładu. Przecież lepiej jest mieć pod ręką zabawkę, skoro tak jest wygodniej.
Tylko Średnia Niesforka wykazuje cechy wzrokowca, bo czasami sama z siebie zadba o wygląd otoczenia. Najmłodszy natomiast, jak to on, miga się jak tylko może i wyszukuje ciągle to nowe wymówki. Tylko dyskutować mógłby cały czas.


Wiele rzeczy staje na przeszkodzie. Zbyt duże kolejki w sklepie, ludzie bardziej nerwowi, najbliżsi irytują, wszystko na przekór oczekiwaniom i wyobrażeniom.  Zaskoczonam, jakbym nie wiedziała, że tak może być ;)
Po kilku awanturkach domowych, robię kilka głębokich wdechów i szukam w sobie odrobiny łagodności, żeby to przetrwać i żeby podzielić się nią też z innym. Z różnym skutkiem mi wychodzi, czasami wręcz nie wychodzi.

Ale nie będę rezygnować;)
W końcu na nikogo nie mam takiego wpływu, jak na siebie ;)



14 komentarzy:

  1. czyli normalka :)
    spokoju życzę:
    może kawka, winko i luzik :PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za życzenia :)
      kawki się już napiłam, a na winko dopiero przyjdzie czas
      no i może nie do końca luzik, a dystans :)
      tak, to mądre określenie ;)

      Usuń
  2. druga...
    madre to ostatnie zdanie
    musze je przemyslec

    w rekolekcjach, ktore ogladam jest taki odcinek, w ktorym ksiadz mowi, ze bardzo wazne jest starac sie, nawet jak wiadomo, ze to na nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to co piszesz też mi się podoba :)

      Usuń
  3. Jest sposób na opanowanie. Zamknąć się na chwilę w łazience, wziąć coś do czytania i czekać, aż przejdzie bojowy nastrój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to sposób, racja :)
      Nie będzie działał tylko, jak już właśnie trzeba wychodzić, prawie wszyscy w kurtkach, grzeją się, a tu... awanturka ;DDD
      Tu poproszę o jeszcze inną podpowiedź, a chętnie z niej skorzystam

      Usuń
  4. o drobne rzeczy się potykamy, ale nie ma to większego znaczenia, miejmy na to oko przymrużone;) na te zabawki, klocki, kredki kolorowe...
    ważne, żeby w sprawach zasadniczych nie dać się powalić z nóg:)
    i żeby pod tymi nogami kłód nie było zbyt ciężkich:)
    ...że tak w refleksyjnym nastroju popłynę, który mnie nachodzi pomału...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. płyń, płyń ale nie odpłyń ;)
      dobrych i budujących przemyśleń życzę

      Usuń
  5. ja czasami też lawiruję pomiędzy porozrzucanymi zabawkami i jakoś mnie to nie denerwuje, wystarczy jednak, że nadepnę na klocek lego, a wrzeszczę po Młodych jak opętana :)...ciekawe dlaczego ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, taki mały klocuszek, a takie wielka sprawa! ;)
      Cierpliwości i łagodności życzę :)

      Usuń
  6. No tak, nie ma dzieci źle, są dzieci też niedobrze :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie, nie ;)
      są dzieci jest ciekawie - nudzić się nie będziesz ;))))

      Usuń
  7. im bardziej pragniesz spokoju - tym bardziej go nie zaznasz :) Tak to już jest :)
    Spokojności życzem (Tobie i sobie :))
    :*

    OdpowiedzUsuń