sobota, 9 marca 2013

jak tu wygląda

Dom doprowadzony do stanu "jak tu wygląda?!", próbuję od rana ogarnąć. Jednakże stan jest tak tragiczny, że czego się nie dotknę, wymaga to natychmiastowej interwencji i dokładnego sprzątania. Nie mam na to wystarczająco dużo sił dzisiaj, więc robię plan "małych kroczków". Po kolei, pokój po pokoju, piętro po piętrze. Prace będą trwały przez tydzień.

Zapytała mnie niegdyś Okruszyna, czy ktoś mi pomaga przy sprzątaniu domu, odpowiedziałam jej, zgodnie z prawda, że tak. Mój Mąż.
Tyle tylko, że ledwo wykurowawszy się i w stanie prawie zdrowym, wybył wczoraj do stolicy w delegację i go nie ma w chwili, gdy chętnie bym z pomocy skorzystała.
Nawet Niesforne Aniołki po doprowadzeniu do porządku swojego rewiru, jakieś takie ciche dzisiaj, mało przeszkadzające, zgodne, jakby nie chciały za bardzo na siebie zwracać mojej uwagi. Jakby nie chciały, aby spotkanie ze mną wywołało konieczność podjęcia dodatkowych prac ;)
Sprytne bestie.

I gdy już, po ciężkiej i wyczerpującej pracy,  usiadłam właśnie do lektur niezwykle wciągających, zaskoczył mnie dzwonek do drzwi, a w drzwiach Mój Drogi Mąż, który zerwał się ze szkolenia.
I od razu zauważył: "Jak tu pięknie wygląda!" Oczywiście wcześniej się przywitawszy ;)




39 komentarzy:

  1. Ooooo
    Wiesz
    Mój mąż nawrócił się po czterech nocach nieobecności
    Jakie to pienkne nawrócenie było
    Ja wiem, że to nie na temat
    Ale troszkew
    Bo ja też akurat sporo sprzątnęłam w tym czasie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HA
      Jak nie jak tak!!!!

      Usuń
    2. Przecież statystycznie, to ja pierwsza! ;)

      Usuń
    3. Rybeńko, dlaczego nie na temat?
      Piękne nawrócenia są niezwykle romantyczne ;P

      Usuń
    4. noooo
      romantycznie bylo :)))

      Usuń
  2. Fajny ten Mąż, że zauważa :)
    Nooo, chyba wywołałaś wilka z lasu... trza się rozejrzeć po rewirach u siebie. Średnio mi się chce, niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ENNka, jakiego wilka?
      Nasze rewiry same już wołały o zlitowanie ;)

      Usuń
    2. Mojego wilka. A leniwa bestia, że hej... ;-)

      Usuń
    3. oj tam, oj tam,
      może po prostu flegmatyk ;)

      Usuń
  3. No dobra, a ja druga :-)))
    A mnie planowanie nie wychodzi.
    I dzisiaj się zawzięłam i górę i dół obleciałam
    i mam dość.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miałaś pałera, Jasna, ale jakoś wcale mnie to nie dziwi ;)

      Usuń
  4. I to jest nagroda za te trudy sprzątania:))
    A teraz w czyściutkim i przytulnym gniazdku miłej niedzieli wam życzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Alcuś, świętujemy, od wczoraj;)

      Usuń
  5. To bardzo przyjemne, kiedy własny Mężczyzna umie docenić! :))
    Pozdrowienia i gratulacje, u mnie jeszcze te trudny przede mną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, bardzo lubię, gdy zostaną docenione wysiłki, nie tylko przez Męża.
      A teraz doceniam to, że Mąż szykuje nam pyszne śniadanko :)

      Usuń
  6. uff.. co za szczęście że ja pięter nie mam :) Ale sprzątania i tak wystarcza na wiele godzin ciężkiej pracy. Szkoda że za chwilę znowu jest bałagan i znowu trzeba sprzątać i tak w kółko :) Miłej niedzieli życzę w towarzystwie całej rodzinki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma znaczenia ile pięter - to zawsze jest ciężka, syzyfowa praca, której końca nie widać. I nie zawsze doceniana, nawet przez samych pracujących.
      I Wam życzę miłej niedzieli :)

      Usuń
  7. U nas, Dosiu, ciągle jeszcze stan z początku Twojej opowieści. Aż trudno uwierzyć, że może być happy end!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wróciliście już z delegacji?
      Bo wiesz, jak Was nie ma, to co się przejmujesz ;)

      Usuń
    2. My wróciliśmy, ale bałagan zajechał z piskiem opon przed nami... PS Dosiu, miły tel od Ciebie zadzwonił w środku Mszy. :) Porozmawiajmy jutro. Jeszcze nie wylądowałam psychicznie do końca, skołowana na pasie startowym.

      Usuń
    3. Już przeczytałam u Ciebie, nie przeszkadzam i czekam niecierpliwie na znak ;)

      Usuń
  8. Moje mieszkanie bez remontu nie ma na razie szans wyglądać dobrze...
    A remont to dla mnie trudny temat - nadwrażliwość na składniki farb, uczulenie na formaldehydy, w związku z czym praktycznie nie mogę mieć nowych mebli.
    I jeszcze nieumiejętność wyrzucania wszelakich nieprzydasiów, o przydasiach już nie mówiąc.
    Oczywiście sprzątam, ale jeszcze chyba nigdy nie ogarnęłam tzw. całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Cię uczulenie dopiero dopadło, cieszę się, że dla mnie są groźnie tylko orzeszki;)

      A o przydasiach i nieprzydasiach to można chyba książki pisać.
      A że miejsca jest dużo, to i wprost proporcjonalnie do ilości miejsca jest dużo tych raczej nieprzydasiów, które mają podobno być przydasiami.



      Usuń
  9. no to ciesze się,że u nas tak mało metrów.Chociaż sprzątanie w takim zawalonym mieszkaniu też wymaga czasu:) Dobrej niedzielie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też prawda, że gdy mieszkaliśmy w małym mieszkaniu, to trzeba było się nagłówkować, gdzie, jak, w czym i kiedy coś gdzieś schować, albo wyjąć. I sprzątanie też zabierało sporo czasu.

      Usuń
    2. No i Wam dobrej niedzieli :)

      Usuń
  10. Miłe, jak ktoś zauważa naszą pracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że to bardzo motywuje.

      Usuń
  11. Ja cały czas (sobie) powtarzam, że porządek to sztuczny twór, bałagan robi się sam i musi mieć to swój sens :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamia!
      Genialne.
      Powieszę w wiatrołapie żeby goście mieli o czym myśleć:)))

      Usuń
    2. Rewelacja! Tez gdzieś wywieszę;))

      Usuń
  12. Mąż docenił! :))
    Dosiu, nie cierpię sprzątania :(, ale lubię mieć wokół siebie porządek i czystość... Bez sensu ;)
    Niedawno wysprzątałam gruntownie sypialnię, by chwilę po tym rozpocząć malowanie kuchennych szafek... Malowanie nie ma końca, a malarskiego brudu coraz więcej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Ci się Alucha, że ja też nie cierpię sprzątania:)
      Dlatego z wielką wdzięcznością przyjmuję każdą w tym względzie pomoc i cieszę się z docenienia pracy.

      A malowanie kuchennych szafek musi być ciekawe ;P

      Usuń
    2. Pomoc w sprzątaniu ZAWSZE mile widziana :D
      A docenienie tylko dodaje skrzydeł ;)

      Samo malowanie nie jest złe... Jak będę zadowolona z efektu końcowego to się będę chwalić ;)

      Usuń
    3. Nie ukrywam, że ciekawa jestem.
      A dokumentację robisz przed, w trakcie i po?

      Usuń
    4. Oczywista oczywistość :D

      Usuń