wtorek, 4 grudnia 2012

GMO

Już nigdy nie będę bagatelizowała u nikogo żadnej anginy.

Sama ostatnio zapadłam na taką w dzieciństwie i naprawdę nie pamiętałam, jak to jest, gdy gardło zmienia się w hodowlę, wysoce wyspecjalizowaną, niczym GMO, bakterii, które przeżerają wszystko co się tam znajduje. I żeby im to jeszcze wystarczyło, to człowiek spokojniejszy by był, ale nie, gardło to za mało, trzeba im było zająć też ucho. Mam nadzieję, że przez to będę jednak lepiej słyszała ;)

W czasie wolnym od spania czytam więc sobie jakie to remonty dzieją się to tu, to tam. I zastanawiam się, jak się to dzieje, że podczas kiedy mnie właściwie nie ma, bo śpię, bałagan zasiedla nasz dom coraz to bardziej bezczelnie, nawet jeszcze z większym tupetem niż te bakterie w moim gardle. Czyżby on też był genetycznie modyfikowany?


Ale nie mam na to siły. Z byle wysiłku dostaję zadyszki. Niech sobie poleży. W końcu jestem na przymusowych wczasach ;)

10 komentarzy:

  1. Witaj Dosiu,
    mnie się właśnie takie paskudne długie choróbsko skończyło, a jeszcze nadal miewam kaszel (ale to chyba od pyłu i kurzu).
    Zdrówka Ci życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Iw, najgorsze w tych chorobach jest to, że trzeba im poświęcić trochę czasu, a zdecydowanie wolałabym na co innego go przeznaczyć :)

      Usuń
  2. Wreszcie jakieś znajome widoki. Nie powinnam przeglądać w toalecie katalogu ikei, chyba stąd te kompleksy.

    Zdrowiej, Dosiu. Ściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okruszyno - przypomnij tylko sobie, jak duży jest ten nasz stół i jak duży jest ten nasz dom - i w tych kategoriach już zupełnie pozbądź się kompleksów :)

      pozdrawiaki

      Usuń
  3. niech drzwi scisna takie spelnienie marzen! - a o balaganiku czytam bardzo chetnie, bo mnie to uspokaja ,(ze nie ja jedna jedyna) zdrowiej!! i odpoczywaj - nabieraj sily pozdrowienia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dobrze gadasz! :)))
      dzięki !!!

      Usuń
  4. Przypomnij sobie 40 minut naszych niesforkow bez opieki na górze, kiedy się zajęły sobą :) do dziś mamy pamiątkę po ciastolinie na dywanie :) najważniejsze, żeby były szczęśliwe :) xxx zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałam sobie już wcześniej. I bardzo się cieszę, że to nie moja wykładzina ;)

      Usuń
  5. Jest bałagan - jest zabawa:)) zresztą ten u Ciebie bardzo twórczy, jak widzę! Dużo zdrówka i ładuj bateryjki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście - twórczy ;) szkoda, że nie ma też zdolności twórczego samosprzątania. Jest dobrze.
      Bateryjki ładuję, ale są chyba przerdzewiałe, bo wolno idzie ładowanie. Dzięki.

      Usuń