czwartek, 12 grudnia 2013

jak tu nie lubić

Mając w pamięci zeszłoroczne trudy w przygotowaniu przeróżnych "fantów" na kiermasz Bożonarodzeniowy w szkole i to, że później sama musiałam te moje dzieła kupić, w tym roku stwierdziłam, że nic nie zrobię.

Najstarszy Niesforny Aniołek przyszedł wprawdzie kilka dni temu do mnie z wyrzutem, żalem, nadzieją, rozczarowaniem: dlaczego nic nie przygotowałam? Ale ja byłam na to przygotowana ;) Ze spokojem mu zakomunikowałam, że nic nie robię, owszem, bo nie miałam kiedy, źle się czułam i źle się czuję, ale przyjdę na kiermasz i będę kupować! I nie będę przebierać, wybrzydzać, przekładać, tylko będę kupować to, co inni przygotowali.
Usatysfakcjonowany pobiegł do szkoły, a gdy dzisiaj nastał ten dzień, od rana dopytywał się, czy mam gotówkę, bo kartą na kiermaszu płacić się nie da ;P

Ponieważ Mój DrOgi Mąż chwilowo bardzo jest zajęty, a nawet więcej niż bardzo, więc musiałam szukać posiłków z zewnątrz, gdyż młodsze towarzystwo ciągle potrzebuje opieki dorosłych, ale głównie do wycierania nosa. Mijając się z opiekunką w drzwiach łyknęłam jeszcze kilka tabletek, żeby przypadkiem kaktusa w gardle nie czuć i popędziłam do szkoły. Motywację miałam tym większą, gdyż wczoraj został zabrany do naprawy nasz piekarnik, a na pytanie jak długo potrwa naprawa, znużony serwisant odparł nie wiem. I właściwie potraktowałam ten kiermasz jak deskę ratunkową, jeszcze nie ostatnią, no ale prawie i wykupiłam ze stoiska, ku uciesze Najstarszego Niesfornego Aniołka i pozostałych dzieci z klasy, które stojąc za ladą zgrzały się trochę podsumowując w pamięci mój rachunek (to dla większej wprawy-pani tak zadecydowała), wszystkie rodzaje ciasteczek, pierniczków i kto tam wie, co jeszcze.

Pieczenie (bez pieczenia) a z domowej roboty ciasteczkami mam więc już z głowy.
Jak to było? Ty tu (u)rządzisz!

I jak tu nie lubić kiermaszów!?! (kiermaszy?!?)

34 komentarze:

  1. Ale Spryciula Dosia jesteś:))))
    Dobre,dobre:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że ty taka chuda jesteś to się obie zmieścimy... normalnie mi podium ukradłaś! :)))

      Usuń
    2. dawno tu nie było walki o tron!
      Gratulejszyn!

      Usuń
    3. no nie musiałabym walczyć gdyby mi się Margo nie wepchała :))))

      Usuń
    4. czeba byc czujnym a nie drzemać na fotelu:))))

      Usuń
    5. zawsze drzemie na kanapie... musze sie na fotel przenieść to może Cię ubiegnę! Pamiętam ten nasz zielony tron... coś mi się wydaje, że podczas naszego ostatniego pobytu to ja się na nim rozsiadłam... tfoja była kanapa! :)

      Usuń
  2. ty to jesteś pomysłowa! :))))
    przyjemne i jakie pożyteczne!
    w dodatku znowu zostałaś najlepszą mamą na świecie... dla Najstarszego - bo błysnęłaś kupowaniem, i dla reszty - bo im to wszystko przyniosłaś. Wow... :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, musiałam zapisać, żeby pamiętać w przyszłym roku, że taktyka taka skuteczna! ;PPP

      Usuń
    2. myślę kochana, że nie tylko ty zapamiętasz skuteczność techniki :)))) ja na pewno też! :)))0

      Usuń
  3. To się nazywa mądrość życiowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdobyta przez doświadczenie życiowe ;)

      Usuń
  4. Ha! Same korzyści:)
    I pewnie różnorodność ciasteczkowa imponująca.
    Smacznego zatem dla całej gromadki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy bardzo!
      jestem nad wyraz usatysfakcjonowana szkolnym kiermaszem :)

      Usuń
  5. no i tym sposobem wszyscy są zadowoleni :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakże!
      a podobno klasa Niesforka uhandlowała najwięcej ;)

      Usuń
  6. Wygląda na to, że ...kiermaszów:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie było moje pierwsze przeczucie, później dopiero powstała wątpliwość,
      no ale dzięki za utwierdzenie w przekonaniu :)

      Usuń
  7. jak podsumowała ostatnio Pociecha Najmłodsza:
    sprawiamy satysfakcję i sami jesteśmy zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i piosenka roratnia też tu pasuje:
      tyle masz, ile dasz ;)

      Usuń
  8. Świetny patent z tymi ciasteczkami! :D
    Ja dalej czekam, aż przybędzie wena do stworzenia pierniczków... Mam nadzieję, że niebawem się pojawi, bo święta tuż, tuż... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię widzieć, Patullinko!
      No i życzę Ci tej weny, nie tylko do pierniczków ;)

      Usuń
  9. To ciacha już są i to bez wysiłku......
    Zdolna z Ciebie artystka Dosiaku.
    A tak właściwie to jaki jest cel tych kiermaszów ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz kombinuję, jak zdobyć rybę ;)
      najlepiej gotową, prosto na stół :)))

      a cel tego akurat kiermaszu był taki, że każda klasa handlowała ozdobami, stroikami, ciastkami itp., a co uhandlowała to ma teraz do swojej dyspozycji. Klasa Niesforka zbierała na opłacenie autokaru na zieloną szkołę.
      Kiermasz uważam za udany. Oni kasę zebrali, a ja ciastka juz mam :)

      Usuń
  10. Smacznego wcinania :) Cieszę się, że już wychodzisz. Bardzo ładne to słowo - kiermasz. I na pewno i stanowczo - kiermaszów, póki co, bo może za ileś lat zmienią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Na pewno będzie smacznie! Bo ja lubię wszytko, co ktoś dla mnie przygotuje :)
      A dzisiaj to nawet wyszłam na dość długo, bo robota nie zając, nie uciekła ;(

      I dzięki za stanowczość w sprawie kiermaszów!

      Usuń
  11. A my właśnie po wczorajszym kiermaszu. Dokładnie tak: wyprodukować, przynieść do szkoły i samemu kupić :) Zrozumie to tylko rodzic. ;) Życie jest piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie jest piękne!

      Kocham być rodzicem, takim co, pomimo braku wyglądu, braku sił, braku sukcesów, aby podzielić się nimi na FB, emanuje z niego sama miłość.
      Dzięki, Okruszyno!

      Usuń