wtorek, 29 kwietnia 2014

nowa miara czasu

Wtorki zawsze mi się dobrze kojarzą. Bo we wtorki mamy wychodne. Przychodzi wówczas do nas opiekunka, której zadaniem jest ogarnąć Niesforki. Nie narzucamy jej metody sprawowania opieki nad dziećmi. Liczy się to, czy dzieci były zaopiekowane i czy poszły spać wystarczająco wcześnie, żeby dnia następnego dało się je w miarę przytomne ściągnąć z łóżka. Co do wyboru metody nigdy nie miałam zastrzeżeń, bo dzieci bardzo lubią ten dzień, gdy przychodzi opiekunka :) Bardzo dobrze się wtedy bawią!

No i dzisiaj również przyszła. Więc małe dla nas święto.
Ale Mój DrOgi Mąż wrócił dzisiaj bardzo późno z pracy. Godzina wyjścia się zbliżała a zmęczony jadł jeszcze obiad na tarasie, gdy wypadłam zza domu z sadzonkami kwiatów i dopytywałam go, ile nam jeszcze czasu zostało. Na co odparł mi ze stoickim spokojem: pół miski! 

I tak oto powstała nowa miara czasu, zwłaszcza, gdy się człowiek spieszy ;)

22 komentarze:

  1. :DDD
    świetne :)
    i podziwiam za taką organizację czasu z uwzględnieniem wolnych wyjść dla Was
    :*
    oraz pierwsza:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratulejszyn - jesteś najszybsza!

      a co do organizacji czasu, to te wyjścia dają mi mobilizację do organizacji (ale dużo w tym zakresie mam do poprawienia - może powinniśmy częściej wychodzić?;P)

      Usuń
  2. fajne takie miary :)
    można by je jeszcze ilość w misce "m" pomnożyć przez zmienną "p" czyli wielkość głodu według skali od wilczego do najedzonego i wtedy miara czasu będzie nawet dokładna ;)
    Buziolki wtorkowe :) :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;P
      Ty, chybaś się za dużo science fiction z fizyki naczytała ;P

      Usuń
    2. ja tylko chciałam pomóc ;)))))

      Usuń
  3. słyszałam już o 1 Gołocie i o 1 Bródce, ale takiej miary czasu jeszcze nie znałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;DDD
      nie mogłam wczoraj zasnąć, gdy to przeczytałam - tych miar czasu też nie znałam :D

      Usuń
  4. Ładnie tak :)
    U nas we wtorki to ja mam wychodne :P Dla zmęczenia, znaczy gracji i urody :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wspaniały pomysł :) muszę i ja coś na wtorki zaplanować :)

      Usuń
    2. Wtorek to dobry dzień na wychodne :)
      pozdrawiam powabne panie!

      Usuń
  5. :-)))
    Pomysłowa miara czasu :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. w wojsku kiedyś wdrażano pojęcie czasoprzestrzeni mówiąc: żołnierze, dziś sprzątacie od tej jabłonki, do obiadu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a teraz ledwo widzę, bo kawą od Ciebie monitor zaplułam :D

      Usuń
    2. U nas to jest na porządku dziennym podczas krótszych wycieczek górskich, takich ograniczonych czasem. Zwłąszcza jak wędrujemy metodą trójka z przodu, dwójka z tyłu. "Idziemy od tego rozstaju do 15.30".
      ;)

      Usuń
  7. a ja wczoraj widząc cud sukienke na wystawie oznajmiłam koleżance, że ją kupię za 2 kilo
    też miara czasu w fruncie rzeczy
    a że równa nieskończoności??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybeńko!!!
      Nagroda: Uścisk prezesa dla CIebie!!!
      ileż ja mam na oku sukienek za 2, 3, 5 .... kilo! :PPP

      Usuń
    2. ja doszłam tylko do za 10 kg,
      potem juz mnie nie interesują:PP

      Usuń
    3. a je nie będę się publicznie przyznawać, jaką mam miarę czasu :PPP

      Usuń
    4. kilogramy jako jednostka czasu u mnie też dość popularna. zdarza mi się mówić "to było jakieś 8 kg temu"

      Usuń
  8. Co tam miara:P
    Ważne,że zdążyliście na czas!

    OdpowiedzUsuń