poniedziałek, 20 października 2014

taki dzień - jeden z wielu

Schodzimy się wszyscy do domu. Każdy po swoich zajęciach - pracy, szkole, pracowni malarskiej, różańcu. Widać, że zmęczenie wszystkich dopadło. Wysiłek każdego dnia duży. Każdy z bagażem swoich doświadczeń. Niektóre ciężary tak ciężkie, że chciałoby się je od razu zrzucić, pozbyć. Niektóre wręcz przeciwnie - schować, po co pokazywać innym, co dzisiaj uwierało. Może trochę w tym własnej było winy, że już z takim bagażem wyszło się z domu.

Całodniowe emocje dopominają się o ukojenie.

Łagodzimy więc. Najpierw przy stole. Gar z gorącym rosołem jakby przyniósł spokój niedzieli. Tulaski (w rodzinie kinestetyków to podstawowa forma komunikacji :) dają poczucie bezpieczeństwa. Pomimo tego, że "list do kolegi" pokreślony na czerwono, bo jednak są błędy i nieprawidłowe sformułowania, chwalę Niesforka za zaangażowanie i ilość pracy jaka, pomimo niechęci do pisania, włożył w tę pracę. Nic go tak przecież nie mobilizuje jak docenienie. Z jeszcze większym zaangażowaniem chwyta więc za Słownik Języka Polskiego (tomisko dość duże ;) i robi zadanie na "6". I radość mu sprawia coraz sprawniejsze posługiwanie się tego rodzaju książką. Specjalnie nie proponuję łatwiejszego dostępu do wiedzy, by odpowiedzieć na pytania o znaczenie słów zawartych w zadaniach: W kim durzy się duży? Masz w domu mór czy mur? Byłeś w Chełmie czy hełmie? Z zaciekawieniem szuka i poznaje inne wyrazy, w których rz i ż, ó i u, ch i h zmienia znaczenie słów. Widząc efekt końcowy na piśmie chwalę go również za to, że dużo pracy w to włożył, choć wiem, że niedługo dostanie ocenę tej pracy i na pewno będzie tam komentarz, że pismo pozostawia wiele do życzenia....

Myślę sobie jednak, że nie od razu Kraków zbudowali. A i remonty tam ciągle potrzebne. Nie wiem, w czym tkwi problem z pisaniem. Mogłoby nie istnieć. Czy kiedyś się to zmieni?

Najmłodszy wyraża się malując, a maluje zawzięcie. Niedługo galerię chyba otworzę. Muszą przecież obrazy ujrzeć światło dzienne. Średnia Niesforka również pracuje. Maluje nie tylko obrazy, ale i siebie przy okazji też. Wyrażają się na płótnie.

Ilość spraw niesionych przez Mojego DrOgiego Męża już dawno mnie przerosła. Podziwiam go za wytrwałość, zaangażowanie i spokój, z którym stara się to wszystko ogarnąć. Na szczęście znajduje też czas, aby po prostu pobyć. Rozumie mnie i wspiera. Razem ogarniamy i siebie, i rodzinę, choć burze i grady próbują rozwalić nasz dom.

Mój DrOgi Mąż ogarnia Niesforki wieczorem, podczas gdy i ja emocje swoje wyrażam. Tak bardzo pomaga mi w tym śpiewanie. Wraz z nową Chórmistrzynią pojawią się chyba bardziej gospelowe piosenki. Będzie też można potańczyć :) Gdzieś jednak jest żal, że założyciela chóru już nie ma z nami. Nowy chór gdzieś powstaje. I dobrze.

Szkoda, że wieczór już późny. Wiele się dzisiaj działo. Chciałoby się troszkę spowolnić ten czas.
Lubię tę porę dnia. Chciałabym, żeby trwała dłużej.

Jest już spokój, cisza i wizja nocnego odpoczynku.
Zbieramy siły, aby od rana zmagać się. Każdy ze swoimi rzeczami do pokonania.



39 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a tak się zastanawiałam, o czym dzisiaj sobie napisać? ;)

      Usuń
  2. Ile ciepła,miłości i akceptacji w tym poście Dosiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Margo - samo życie - na szczęście :)

      Usuń
    2. Zgadza się Disieńko,ale prawda jest tak,że nie wszyscy daja sobie radę z prozą życia:) To co dla Was jest ogarnianiem szkód po burzy dla innych to spora poprzeczka a Wy bierzecie "bałagan" za fraki i przed zaśnięciem jest ogarnięte....cóż,że od rana to samo:))))
      samo życie...:)

      Usuń
    3. Nie wiem, Margo, jak u innych. Nie zawsze też nam się udaje wziąć ten bałagan za fraki, ale tak jest lepiej.
      I od rana to samo ;)

      Usuń
  3. chciałabym na chwileczkę malutką przysiąść przy tobie i przytulić:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam :)
      a teraz tulasek tutaj ()

      Usuń
    2. siem fpycham na trzeciego.
      i tule (((((((((((((((((((()))))))))))))))))))))

      Usuń
    3. no to się tulamy (((((((((((((((((())))))))))))))))))))

      Usuń
    4. przytulanie jest fajne! ()

      Usuń
  4. Też bym sobie chciała tak napisać. Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. errrata, piatka, dokłądnie tak pomyślałam
      ale gdzie, mnie, prostemu inzynierowi :p

      Usuń
    2. :)
      Errato, stylistycznie - wolałabym lepiej,
      a praktycznie i z serca - cieszę się, że mogę. Doceniam to bardzo.

      Usuń
    3. Rybeńko - prostota inżynierów bardzo mnie urzeka :)
      Twoja również!

      Usuń
  5. Świetna z Was para :-)
    Najlepszego życzę Wam wszystkim :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dosiu to w takim razie tego wieczornego spokoju ci życzę jak najczęściej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Tobie, Sollet, bardzo dziękuję. A życzenia Twoje ziściły się wczoraj jeszcze przed ich napisaniem :)))

      Usuń
  7. Pięknie, ciepło, rodzinnie :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po prostu sielanka ;)
      no jakoś trzeba żyć!

      Usuń
  8. "Tulaski" :))) fajne określenie
    Przez chwilę się zastanawiałam...zaćmienie jakie czy co...jakież to "laski" mogą być formą komunikacji :)) ale na szczęście dość szybko mnie olśniło :)))
    Masz naprawdę DrOgiego Męża....mój przeważnie w pracy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tulaski to nie tylko fajne określenie ale też fajny stan - polecam: zawsze i wszędzie :)
      działają bezbłędnie

      Usuń
  9. jak się czyta ten Twój post to spokój bije , mimo ilosci spraw:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też zazdroszczę Dosi tego spokoju. u mnie zazwyczaj szybko, często nerwowo.

      Usuń
    2. ja mam w sercu obraz Dosi widzianej pierwszy raz na dworcu w W-wie w piękny letni dzień.Taka jasna,ciepła,po prostu słońce.I taka ta nasza Dosia jest:) Żałuję Rudziaszku,że ciebie też nie poznałam tego dnia,ale wszystko przed nami:))

      Usuń
    3. Dziewczynki, a Wy myślicie, że u nas nie ma nerwów, nic się szybko nie dzieje?
      Wyobrażacie sobie wyprawienie trójki Niesforków do placówek w momencie, gdy nikomu nie chce się wstać, a co dopiero szybko zerwać, ubrać, ogarnąć? A gdy każde w innej godzinie ma coś, to jak to zsynchronizować? A do tego praca, zakupy itd.
      Gonitwa przez cały dzień - już nawet o tym pisać się nie chce, bo ciśnienie rośnie na samą myśl.

      Basiu - dziękuję za piękne słowa :)

      Usuń
  10. Budujecie mozolnie - z miłością - przyjdzie czas dobrych zbiorów;)))
    Podziwiam:)
    Do tulasków się dołączam:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam nadzieję, że owoce będą piękne :)

      Usuń
  11. pięknie napisane Siostro:***
    i chwal Młodego, ile się da. wzmocnienie poczucia własnej wartości - bezcenne.
    szkoda, że tylu nauczycieli nie dostrzega, że ciepłe słowo, pochwała potrafią bardziej zmotywować do pracy niż negatywny wpis czy zła ocena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Rudziaszku.
      Chwalę, chwalę i siwieję również, bo Młody ma też swoje za uszami ;)

      Usuń
  12. Pięknie czytać takie literki :)
    Piękni Jesteście :*
    Przytulam do serca :*
    Pamiętam o Tobie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. a mi się przypomniało moje dzieciństwo i to jak ja kreśliłam swoje koślawe literki (co mi zostało do tej pory) i to jak wtedy te moje sprawy przynoszone ze szkoły tworzyły mój świat i to jak pochwała mojej mamy dodawała mi pewności siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonujesz mnie co do tego, że jednak dobrze robię :) dzięki.

      Usuń
  14. Ciepło tam u Was, dobrze, bezpiecznie... Dopiero co pisałam u siebie o błogosławieniu dzieci, tak właśnie powinno być. Oby nam się wszystkim udawało!

    OdpowiedzUsuń