piątek, 20 marca 2015

blizna

Niby nie tak daleko było do Łasku, lecz wystarczająco długo. Znalazł się więc czas i na radio, i na muzykę, i na modlitwę, i na ciszę, i na śpiew.

Okoliczności podróży nie należały do najłatwiejszych. Pogrzeb to pogrzeb. Ostatnie pożegnanie, ostatnia droga, dość skomplikowana pomiędzy pomnikami, choć najpierw w szpalerze utworzonym z ludzi, do kwatery spoczynku, z pięknym widokiem na miasto.

Poruszyło mnie niezwykle to, że tylu ludzi przyszło, przyjechało - jakże to ważne. Najbardziej chyba dla najbliższych. To sygnał dla nich, potwierdzenie, że wszystko czego byli świadkami, czego byli uczestnikami - było potrzebne i szczególne dla tylu ludzi.

Warto żyć pięknie i dobrze.
Bo to piękno i dobro rozsiewa się samo.
Jest błogosławieństwem dla wielu.
I wraca ze zdwojoną siłą.

Teraz długo będzie zabliźniać się ta pustka po niej. Blizna w pamięci pozostanie, ale będzie to taka blizna, która wywoła tkliwą łezkę, delikatny uśmiech - będzie się na nią patrzyło z dumą.



15 komentarzy:

  1. Dosiu
    Jak Ty to pieknie napisałaś!!

    ps. Jak miło Cię spotkać! Tęskniłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*

      też się cieszę z tego spotkania :)

      Usuń
    2. Czy Ty wiesz, że jesteś JASNA?

      Usuń
    3. Raczej ruda- po blizniaczce :)

      Usuń
  2. Ten szpaler ludzi na mnie też zrobił wrażenie.
    Warto pięknie żyć...
    :*

    OdpowiedzUsuń
  3. W lipcu zaśpiewamy dla Magdy.. Chyba to wytrzyma ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona tak
      za innych nie ręczę...:p

      Usuń
    2. tak
      nam to z Ossą nie przeszkadza - damy z siebie wszystko ;P

      Usuń
  4. Piękna Dosiu jesteś,tak piękna od środka i tak całkiem cała:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Basiu, miło to czytać :)

      Usuń