poniedziałek, 15 grudnia 2014

nigdy nie minie

Osierocenie

boli

w każdym wieku.


Dla jedynka jest szczególnie trudne.


A okoliczności życia i tak nie rozpieszczają. Nie pozostawiają odrobiny miejsca na rozczulanie się nad sobą. Trzeba się jak najszybciej pozbierać, otrząsnąć, bo można zostać dodatkowo poturbowanym. Zresztą, wszystko tak pędzi, że tylko nieliczni są w stanie dostrzec, że się niedomaga. A i tak nie zawsze wszystko zrozumieją.

Choć osierocenie nie jest moim osobistym doświadczeniem, a teraz Mojego DrOgiego Męża, to wiem już, że jest bardzo trudne. I nigdy już nie minie. Będąc osieroconym, zawsze się już jest sierotą.

Jest też to trudne dla innych. Może nie wiedzą, co powiedzieć, może nie chcą się narzucać, może chcą pozostawić sierotę samą sobie - niech sama sobie radzi ze stratą i ze swoim sieroctwem, więc może lepiej unikać sieroty?

Osierocony, niezależnie od tego, "jak dobrze się trzyma", chyba jednak najbardziej potrzebuje wsparcia,  zrozumienia, wyrozumiałości, obecności, żeby naprawdę zaczął się dobrze trzymać.

19 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za Twoją obecność, Viki bardzo dziękuję :*

      Usuń
    2. współczuję :*
      to że mam trójkę dzieci jest spowodowane również tym, że chciałam, by kiedyś , kiedy nie będą miały rodziców, nadal miały jednak osoby sobie najbardziej bliskie- rodzeństwo
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. się przerzuciłyśmy komciami;}
      Dosiu, a ja się cieszę, że dane nam było się poznać, ale wyrazłam już to werbalnie, więc mam nadzieję, że pamiętasz ;P
      ♥♥♥

      Usuń
    4. dziękuję
      pewnie, że pamiętam :D

      Tak. Myślę sobie właśnie, że rodzeństwu może być łatwiej.

      Usuń
  2. Nie trzeba zbyt szybko się "zbierać". Bo potem może być trudno prosto się trzymać.
    Lepiej wypłakać do końca.

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedys na fejsie trafilam na refleksje "szkoda, ze w niebie nie ma dnia odwiedzin". Czasami wystarczylaby chociaz mozliwosc zatelefonowania...
    :***

    OdpowiedzUsuń
  4. uściski dla Was kochana w tych trudnych chwilach :****
    pamiętamy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dosiu, doskonale rozumiem i wiem, że to poczucie osierocenia nigdy nie mija...
    Święta też nie będą łatwe...
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dosiu,nie łatwo ...i ja wiem coś o tym...
    :****

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem co czujecie....współczuję :*
    Zastanawiam się, czy mnie przypadkiem życie nie chciało przygotować na śmierć ojca, bo przed dało mi niezły łomot a i teraz nie odpuszcza, tylko obdarowuje kuksańcami. Nie pozwala rozczulić się nad sobą, kiedy inni potrzebują mojej siły i oparcia we mnie.
    Najgorsza chyba będzie Wigilia.....
    ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak...Tu się nie da nic mądrego powiedzieć. Trzeba pozwolić sobie na żałobę. Ale jeśli odszedł ktoś, kogo kochaliśmy to zawsze już będziemy tęsknić, żałować. Olga ma racje codo Świąt. Zwłaszcza Wigilia może być bardzo ciężka:(

    OdpowiedzUsuń
  9. jak mama odeszła byłam w ciąży
    cierpiałąm ale na pewno dziecko chroniło mnie przed rozpaczą
    za to po latach przeżywam ciągle to osierocenie, najbardziej brak mi teraz mamy...
    ściskam Dosiu

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję Dosiu- ostatnio i ja w pożegnałam kilka bliskich mi osób......
    ból jest dotkliwy...
    Całuję

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam...
    Rodzice zawsze umierają ze 20 lat za wcześnie, niezależnie od tego ile lat mają dzieci...
    U nas ten rok naznaczony jest bardzo mocno nieuleczalnymi chorobami obu ojców. A od września kilkoro naszych przyjaciół i znajomych straciło jedno z rodziców. Tak więc baaaardzo jesteśmy z Wami. Na ile się da.

    OdpowiedzUsuń