środa, 5 listopada 2014

C D E F G A H C czyli o uruchomieniu prawej półkuli

Nauka trwa.
W naszej szkole uczy dwóch nauczycieli, a właściwie uczą dwie nauczycielki. Na ten dzień, kiedy przychodzi pani od pianina wszyscy czekają.

Każdy z Niesforków podjął naukę. Najstarszy jest zaskoczony, że nuty zapisane na pięciolinii tak ładnie mogą brzmieć, choć ćwiczyć samemu mu się nie chce. Nauczona jednak własnym doświadczeniem nie zmuszam go, a panią uprzedziłam, że pewnie tak będzie. A że znamy się nie od dziś i zna nasze Niesforki od dawna, to wie, że na siłę niczego nie nauczy. Niesforek gra więc niewiele, niemalże tylko przy niej, ale w skupieniu wielkim. Pomimo niewielkiego czasowo zaangażowania jest chwalony i cieszy się tym. A ja z panią czekamy na moment, kiedy zacznie mu jeszcze lepiej wychodzić i sam będzie siadał do pianina. Wierzę, że ten czas nastąpi i to wkrótce.

Średnia Niesforka natomiast siada do gry z namaszczeniem. Ćwiczy codziennie. I właściwie źle powiedziałam, że Najstarszy oprócz lekcji nie gra wcale, bo gdy Niesforka zaczyna ćwiczyć to wówczas on również się dołącza :) Rozpoczynają się wtedy wzajemne popisy ;) Niesforka ćwiczy też "na sucho" siedząc przy stole.

Najmłodszy Niesforny Aniołek, pomimo tego że nie ma nawet 6 lat również rozpoczął naukę. Jest mocno zmotywowany, bo dostaje mnóstwo szóstek. Już wyczaił w jaki sposób najłatwiej dostać tak dobrą ocenę, dlatego najwięcej ze wszystkich pisze nuty w zeszycie ;)



Gamę gra w każdej tonacji w tempie wolnym i szybkim. Umie już nawet grać jeden utwór, który składa się z jakiś ośmiu taktów. Używa do tego aż trzech palców i każdy na innym klawiszu. Pełnia szczęścia :D

Na koniec zajęć Niesforki śpiewają ze swoją panią, do zabawy dołącza się też Najstarszy. Pląsają, śmieją się i zdziwione są, że to już koniec zajęć.

Druga pani od muzyki nie uczy dzieci grać na innym instrumencie, ani nie uczy ich jakiejś tam historii muzyki, czy umuzykalnienia. Druga pani przychodzi uczyć .... mnie.

I przyznać Wam muszę, Drodzy Czytacze tego pamiętnika, że nie spodziewałam się, że to jest takie trudne. Nuty mi się ciągle mylą, klawisze również, oczopląsów dostaję, gdy patrzę na podwójną pięciolinię, mimo że nut dla lewej ręki tyle, co kot napłakał. Lewa ręka zupełnie nie nadąża, chce w drugą stronę, albo to samo, co prawa ręka. Czuję, że w mózg mi się lasuje, w głowie mi się kręci. Nijak synchronizować jedną z drugą. Niemalże fizycznie odczuwam pulsowanie i przegrzewanie prawej półkuli mózgu.
Gdy moja nauczycielka położyła przede mną "utwór" pt. "Uciekaj myszko do dziury" niemalże ją wyśmiałam, ale po trzech linijkach uznałam ten utwór za arcydzieło i wyzwanie dla każdego wirtuoza pianina. Teraz walczę z "My jesteśmy krasnoludki" i nigdy bym nie powiedziała, że ta pioseneczka z czasów przedszkola będzie dla mnie takim wyzwaniem! Tam lewa ręka wywija, że nawet Chopin miałby z tym problemy.

Jednakże nauczycielka chwali mnie bardzo, co motywuje do dalszej pracy i zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu rozpocznę naukę... kolęd :)
Czujecie to?
Ja, na stare lata uczę się grać na pianinie a w tym roku na święta na pewno zaśpiewamy chociaż jedną kolędę przy akompaniamencie pianina ;D Już nie mogę się doczekać!

28 komentarzy:

  1. czytam z zapartym tchem! jestem dumna z ciebie,Niesforków i pań,że mądre się trafiły:)))
    czekam z niecierpliwością na więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też pękam z dumy, Basiu, inaczej bym się tak nie chwaliła :)))

      Usuń
  2. ucz się ucz
    mam klawikord na Hazardowej :PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy to niektóre wyczymiom :))

      Usuń
    2. wienkszosci po pewnym czasie będzie wszystko jedno:PP

      Usuń
    3. :)))
      w stosownym momencie, gdy niektóre będą już pod stołami ;PPP

      Usuń
  3. Gratulacje Dosiu! Uwielbiam jak ludzie spełniają swoje marzenia! I oby twój zapał był wieczny, bo u mnie z.tym najgorzej:)
    I gratulacje dla Niesforków -chyba nic lepiej nie rozwija.niż nauka gry na instrumentach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, to takie trochę spełnianie marzeń :)

      mam też nadzieję, że zapał mi i nam nie minie - zbyt wiele do stracenia :)

      Usuń
  4. Dosiu, cudownie. Widze ten wasz dom oczyma duszy mojej :) Wspaniale nauczycielki znalazlas. :) a koledy zawsze zawsze nalezaly do moich ulubionych utworow na pianino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      bardzo lubię kolędować, a teraz, jak chociaż jednej kolędy się nauczę, bo będę przeszczęśliwa

      Usuń
  5. Pięknie o tym napisałaś! Marzenia, pasje!
    Gratulacje i powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      właśnie, jeszcze jedno - pasje - oby stało się to granie moją pasją.
      Wydaje mi się, że przez muzykę dużo można wyrazić.

      Usuń
  6. hm śpiewasz pięknie, teraz będziesz jeszcze grać? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ;)
      i jeszcze na drutach będę robić sweterki, jak już się zupełnie zestarzeję, bo teraz to mi trochę czasu szkoda ;P

      Usuń
  7. Aaaaale faaaaajnie!!!!
    Rewelacja!
    NIe mogę przestaćsię zachwycać. Naprawdę!
    A jak już posłucham gdzieś kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sobie wyobrażam, jak tam u Was jest fajnie :)
      Do słuchania to jeszcze daleka droga, ale spotkanie już planować możemy :)

      Usuń
  8. Faaaajnie , cała rodzina uczy się grać na pianinie.
    Też kiedyś się uczyłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezupełnie cała, MDM nie, ale może jeszcze do tego dojrzeje ;P

      Usuń
  9. jakie stare lata ja się pytam? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie te stare lata ;P
      Ci odpowiadam ;)

      Usuń
  10. hahaha rozbawiłaś mnie tym "uciekaj myszko do dziury"
    fakt melodia wydaje się dość prosta....ale do wygrania jednym palcem:))))
    no i kiedy człowiek sam się uczy, lepiej dzieciaki rozumie, nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wcale a wcale nie jest prosta, Julio!
      To jest strasznie trudne!!! ;P
      Przynajmniej dla mnie :)

      a dzieciaki zaczynam rozumieć bardzo dobrze :)
      a one się cieszą, że są lepsze ode mnie

      Usuń
  11. Kiedy siedziałam w domu dwa lata z małym Ukaszem, zaczęłam chodzić na lekcje gry na pianinie pierwszy raz w życiu. Też uczono mnie kolęd :) Lulajże Jezuniu było hitem. Ale potem przeprowadziłam się, już bez pianina, i projekt przepadł, zdaje się, dożywotnio. Nadzieja mruczy, że może jeszcze sobie kiedyś choć trochę pobrzdąkam. Brawo dla Ciebie i Twojego DrOgiego, że zabraliście się do tematu poważnie i systematycznie. Wytrwałości życzę Wam wszystkim i uporu i cierpliwości. A jeśli ktoś "odpadnie", to żeby przyszła pora na drugą szansę, bo klawisze to jeden z cudów tego świata. Mówię to ja, frakcja fortepianowa z zamiłowania, choć niestety nie z umiejętności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, XBW, niechże spełnią się Twoje marzenia!

      I mam nadzieję, że tym razem nikt nie odpadnie. Uważam fortepian za jeden z cudów świata :)

      Usuń
  12. Hmm chciałabym mieć tyle samozaparcia, co Ty. Odkrywasz w sobie nowe umiejętności. Oby poszło Ci tak, żebyś w Święta pokazała nam filmik, na którym grasz kolędy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      MP - teraz już nie odpuszczę. Chciałabym się po prostu trochę nauczyć grać na pianinie.
      A filmów, to raczej nie będę nagrywać, bo wtedy będę grać :P

      Usuń
  13. Niesamowita jesteś! Uczysz się razem z dziećmi i razem też będziecie grać i śpiewać!
    Myślę, że nie lepszego prezentu dla dzieciaków jak wspólnie spędzony czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      ano uczę się
      i już się przydało, żeby "rozszyfrowałć" te małe kuleczki na drutach :)

      Usuń