niedziela, 9 listopada 2014

pnioki krzoki i ptoki

Odwiedzili nas nasi niedługo już bliscy sąsiedzi. Dom ich się buduje w tempie błyskawicznym. Nie mogę się doczekać momentu, gdy już tu zamieszkają. Może to trochę taka tęsknota za kimś "swoim", gdy właściwie jest się ptokiem, gdy nie czuje się tego szczególnego przywiązania do miejsca. Wyobrażam już sobie ten moment, kiedy w dresach, tudzież innej odzieży "domowej" z kubkiem kawy przejdę sobie te dwie działki dalej, żeby z Pablową szybciutko ją wypić i cieszyć się obecnością fajnej sąsiadki.

Pniokiem nigdy nie będę. Przez chwilę byłam krzokiem. Moje przeznaczenie, to chyba być ptokiem.

A co to znaczy?

Pniokiem jest ten, kto żyje w miejscu, gdzie i jego przodkowie żyli. Krzokiem jest ten, kto żyje w miejscu, w którym się urodził i przywiązał się do tego miejsca. Uważa je za swoje, dobrze się w nim czuje. Albo w miejscu, w którym się nie urodził, ale pozostał, dobrze się poczuł i korzenie zapuścił. Ptokiem jest ten, kto w danym miejscu jest przez chwilę. Przyleciał, ale może zaraz znowu odlecieć, chyba że zostanie krzokiem.

Więc czułam się krzokiem w dzieciństwie i wczesnej młodości. Kochałam to miejsce, w którym się urodziłam i z bólem serca wyprowadzałam się stamtąd. Przez długi czas później czułam się ptokiem we Vroclove, ale z czasem zapuściłam tam korzenie. Zostały one jednak wyrwane i znowu jestem ptokiem. I chociaż coraz więcej rzeczy, spraw, które działają niczym środki przyspieszające ukorzenianie, to serce za nic w świecie nie chce korzeni wypuścić.

Kiedy przyszli do nas dzisiaj, dawno już niewidziani Pablowie, którzy też w  tych stronach świata są ptokami,  uświadamiam sobie, jak bieg różnych spraw może spowodować, że chociaż niedaleko jesteśmy, trudno jest się spotkać. I jak ten czas goni. Przecież niedawno my się tu przeprowadzaliśmy, jeszcze nie wszystko zdołaliśmy wykończyć, a już niektóre rzeczy domagają się remontu. A że nie czuję przywiązania do tego miejsca, to też mi tak mocno na tym nie zależy. Albo po prostu taką mam naturę i nie zawracam sobie tym głowy. Jednakże mam wrażenie, że to z tęsknoty za tym innym miejscem, jakbym ciągle szykowała się do odlotu.

Może czekam na to, aż młode też będą gotowe do odlotu. Tylko dokąd?

40 komentarzy:

  1. dobry wieczór, Dosiu :)))

    piersza !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wieczor! Jakze dawno Cie tu nie widzialam :)
      Zloto Twoje!

      Usuń
  2. a srebro moje :) to niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podium mnie ominęło, ale nic to!
    Dobry sąsiad jest na wagę złota, może sprawi, że się ukorzenisz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za bardzo jestem przekonana do tego ukorzeniania ;)
      Ale kto wie....

      Usuń
  4. dzień dobry
    poruszyłaś ważny dla mnie temat
    nie wiem kim jestem, ale chyba nie ptokiem
    moje dzieci, które wywiezłam, odkrzaczyłam najlepiej się czują jak sa z powrotemw swoim ojczystym kraju
    i to miód na moje serce
    choć sama nie chcę doświadczać powrotu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszac tego posta myslalam tez o Tobie. Duzo zalezy od tego w jakim srodowisku sie znajdziesz i kto Cie otacza, z jakimi sprawami sie na codzien borykasz.
      To mile, ze dzieci Twe maja silne wiezi z krajem :)

      Usuń
    2. troche zalezy
      ja wiem, ze nie mogłabym mieszkać wszędzie
      wiem jak praktycznie jest trudna przeprowadzka, ale nie to mnie odstrasza
      budowanie nwych więzi z ludźmi, szukanie przyjaciół, znajomych
      to jest coraz trudniejsze, a ja wyznaje za Dudkiem, jedyne życioe jakie ma sens to zycie towarzyskie

      Usuń
    3. Tak to zycie zdecydowanie ma sens. Ciezko jednak, gdy ludzie pozamykani w swoich czterech scianach :(

      Usuń
    4. ciężko, ale chyba nie nam? :PP

      Usuń
    5. na całe szczęście - to jest zdecydowany "plus dodatni" ;P

      Usuń
  5. wiec ja jako Ptok przelatuje szybciutko zmeczonymi skrzydelkami z zrytym beretem , caluje w czulko i mowie , ze jestem , czytam , cieplo mysle , ale nie mam sily na pisanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami widze, jak przelatujesz. Milo, ze czasami tez sie zatrzymasz na herbatke ;)

      Usuń
  6. Dzień dobry Dosiu,miłego poniedziałku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzien dobry ;)
      Wzajemnie!
      Po gorach chodzisz?

      Usuń
  7. jestem pniokiem w czfartym pokoleniu,somsiaduf mam eksta ale chciałabym być ptokiem i zdania nie zmienię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej sytuacji tez momentami chcialabym byc ptokiem, ale doskonale wiedzialabym, gdzie moj pniok ;)

      Taki uklad jest chyba najpiekniejszy z mozliwych :)

      Usuń
  8. chyba krzokiem, ale takim co lata po pustymi gdy wiatr zawieje. ;)
    Lubie zmiany, lubie urzadznie sie na nowo, nie mialam problemu z przeprowadzkami, ale przywiazuje sie do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      o to przywiązanie do ludzi jest kluczowe - w sumie w każdym miejscu najważniejsze są relacje z innymi
      a ten krzok na pustyni... wyobraźnia mi odleciała ;)

      Usuń
  9. Chyba jestem truskawką, bo nie zostałam dokładnie w tym miejscu, w którym się wychowywałam, ale gdziekolwiek wędrujemy jest to o rzut beretem od głównej sadzonki:) Latam jak satelita po orbicie. Daleko mi do ptaszora:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MP zdecyduj się: truskawka czy satelita, bo nie mogę ogarnąć ;P

      Usuń
    2. Hmm to jak szampon z odżywką. 2w1:)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. weekend spędziłam we Wrocławiu :)
      fajny jest bardzo

      Usuń
    2. witam Pnioki i Ptoki
      a jak lubią Vroclove to uściskuję tym bardziej :)

      Usuń
  11. A nie można być ptokiem i kochać swego gniazda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że i owszem - nie ma ograniczeń :)

      Usuń
  12. Dzieci na czas dorastania potrzebują korzenia. Wiec z tymi krzokami to niegłupie jest.
    A ptoki - wiesz, pierwsze skojarzenie jak zaczęłam czytać miałam z czytań z minionego tygodnia chyba "nasza ojczyzna jest w niebie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to.
      Tak to właśnie też czuję - dlatego też zracjonalizowane ;) korzonki nieśmiało wypuszczam, na delikatnej pożywce hydroponicznej, żeby ewentualna zmiana miejsca nie uszkodziła korzeni.
      A te ptoki w Twoim skojarzeniu też do mnie bardzo pasują :)))

      Usuń
  13. No to jak u mnie. Zgadza się wszystko łącznie z tym wyrwaniem z Wrocławia, które mi życie zafundowało. Ptokiem przyszło mi być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo Emilko, wyrwanie z Wroc? :(

      Ale ptoki są piękne i wolne :)

      Usuń
    2. Na szczęście nie zbyt daleko, bo chyba bym uschła :)
      O tak, ptoki są piękne, a ptaki to już w ogóle ^^ mam ich teraz pod dostatkiem za oknem, nawet dzięcioł przylatuje na akację sąsiada więc da się żyć (ale i tak czasem marudzę, że Wrocław to Wrocław ;)

      Usuń
  14. nie wiem kim jestem:PP

    ptok nie było mi dane
    krzok nie bardzo
    ptok, dopiero od 7 lat

    mam szanse jeszcze się określić

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja całe życie krzokiem i ptokiem jestem.. jak już się gdzieś zadomowię to przychodzi taki wiatr, który powoduje otwarcie moich skrzydeł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też pięknie :)
      i zobacz ile jest pięknych ptoków, których ludzie wyglądają, żeby do niech w końcu zawitały :)

      Usuń