czwartek, 15 października 2015

wiwisekcja cz 1

Aż trudno uwierzyć, że jeszcze ktoś tu czasem zagląda, bo przecież nic ciekawego się tu nie publikuje - już nawet nie tylko ciekawego, ale w ogóle! A jednak. Z zaskoczeniem wielkim odebrałam wiadomość, że nie tylko zagląda, ale nawet nagrodą obdarowuje :) Niezwykle miłe doświadczenie - bardzo za nie dziękuję. Dziękuję Małemu Psychopacie (a właściwie Małej Psychopatce) oraz imienniczce mojej Dorothei.

Wynalazłam kiedyś opis naszego wspólnego z Dorotheą imienia. Napisano tam, że Dorota  lubi, gdy jej znajomi uczestniczą w każdej jej walce i przeżywają każde zmaganie. Jedynie w sprawach niezwykłej wagi, poważnych przedsięwzięciach i życiowych planach trzyma się raczej na uboczu - wtajemniczeni są w nie jedynie najbliżsi przyjaciele, a niekiedy tylko rodzina. Albo nawet prawie nikt (jedynym, który jest w stanie udźwignąć wszystko, choć z wielkim trudem, jest Mój DrOgi Mąż).
No i gwoli ścisłości w istocie tak jest. W tym jednym określeniu zawarta jest odpowiedź na pierwsze pytanie zadane przez obie panie w zabawie z Niebieskim Orderem :) oraz przy okazji odpowiedź dla nielicznych już chyba czytaczy, dlaczego kurzem zarasta ten blog. Zbyt dużo ważnych, poważnych i trudnych rzeczy się dzieje, żeby je opisywać - nie jestem w stanie, nie mam siły, nie mam wolnych chwil, nie mam weny, nie mam możliwości.

W drugim pytaniu dziewczyny odwołują mnie kilkadziesiąt lat wstecz. Pytają o autorytety. Kto to był? Przyznaję - nie miałam żadnego konkretnego autorytetu spośród ludzi. Darzyłam wielkim szacunkiem ludzi wierzących, związanych z Kościołem, choć nigdy nikogo nie traktowałam jako kogoś nieomylnego. Ceniłam za to każdego, kto potrafił przyznać się do błędu, kto miał odwagę powiedzieć: myliłem się, nie miałem racji, przemyślałem sprawę jeszcze raz i teraz widzę to inaczej. I, zostało mi to do teraz, potrafię zaufać każdemu, kto pracuje nad sobą. Każdemu, kto wie, że świat się zmienia od siebie. A gdy spojrzę wstecz z tej perspektywy, to tych autorytetów było sporo - głównie świętych, głównie ludzi Kościoła, którzy przyznawali się sowich słabości i szczycili się tym, że w tej słabości objawia się Moc Boga - wtedy, gdy Jemu je oddają i pozwalają działać.

No i tym sposobem mamy załatwione kolejne dwa pytania :) a następne mogłoby mnie ponieść, bo lubię bujać w obłokach, chociaż ostatnio zbyt ciężka jestem, żeby te obłoki mogły mieć unieść i dlatego też  kolejne wyzwanie jest niezwykle trudne. Nie będę zatem gdybać, a jeżeli rzeczywiście spadło mi z nieba 10 tys. zł, to gdzie dokładnie - jak je zobaczę, to zacznę się zastanawiać ;)

Ponieważ w codzienności nie mogę się obyć bez solidnej dawki snu, którą sama sobie skutecznie ograniczam przez książki, blogi itp, dlatego też pójdę już spać, kończąc odpowiedź na kolejne, piąte już, pytanie.

Zakładam, że ciąg dalszy wiwisekcji nastąpi.
Jestem dobrej myśli, że nastąpi to wcześniej niż na emeryturze, jeśli w ogóle do niej dożyję, jeśli w ogóle coś takiego będzie jeszcze funkcjonowało - w co wątpię, bo jestem z pokolenia, które wszelkie zmiany ustrojowe przenosi na swoich plecach i nie zdziwi mnie chyba informacja, że sorry, dla was już nic nie zostało i nie mam komu o was dbać, przejmować się wami. Jednakże, biorąc pod uwagę dobro czytelników, oszczędzę Wam dalszych wywodów na temat emerytury i książek, bo chyba tragedii to nikt nie lubi czytać ;)

I tak przez przypadek, zahaczyłam o kolejne dwa pytania:)
Ale czas już powiedzieć: dobranoc!



22 komentarze:

  1. A właśnie, że zagląda :)
    Jeszcze chwila i odpowiedziałabyś na wszystkie pytania, chociaż po przeczytaniu odpowiedzi, wiem tyle, że nic nie wiem :)) Muszę jeszcze raz poczytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dziękuję - zawsze wiedziałam, że na Ciebie można liczyć. W różnych okolicznościach :)

      Aniu - jakąż głęboką prawdę (o nas wszystkich) tu przedstawiłaś :P

      Usuń
  2. Dosiu :*
    Oczywiście, że zagląda!
    A Tobie życzę rozwiązania problemów i odpoczynku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      :*
      i za ciche towarzyszenie również :)

      Usuń
    2. i ciepło myślę też!
      :*

      Usuń
  3. kto tu zaglada ten tak wyglada ;-P ,
    dobrze , ze jestes Dosiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-P
      całkiem, całkiem :)

      dzięki, Aniu!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, Futrzaku - to najzupełniej niezwykłe :)

      Usuń
  5. Dobrze, ze sie odezwalas.
    Bedziemy ci taka nagrode z lista pytan wysylac co miesiac. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, samej z sobą trudno zrobić wywiad :P

      Usuń
  6. No ba, nareszcie się odezwała!
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, odezwała - chyba niezbyt jednak wylewnie ;)

      Usuń
  7. Lepiej późno niż wcale...
    Pisz bo Cie brakuje. Ale niech już trudy się skończą...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby te ważne sprawy dobrze Ci poszły, blog poczeka a niech tam, najwyżej zarośnie. Niech Ci się wiedzie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Iw.
      To taka trudna sprawa, a właściwie sprawy - dobre samopoczucie psują!

      Usuń
  9. ...dużo ważnych, poważnych i trudnych rzeczy się dzieje, żeby je opisywać - nie jestem w stanie, nie mam siły, nie mam wolnych chwil, nie mam weny, nie mam możliwości...
    znajdujesz to jako stan stały permanentny trwający miesiące i lata czy jako czas zrzucenia wszystkiego ze stołu, przewartościowania stanu obecnego?
    takie ciekawskie pytania mnie naszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przewartościowałam dawno
      wiele, wiele spraw
      teraz są konsekwencje przewartościowania - trudne, ale bardzo ważne i potrzebne
      trzeba się będzie z nimi mierzyć jeszcze jakiś czas, o ile nie ciągle
      ale dobro kosztuje
      w dzisiejszym świecie
      na pewno

      Usuń
  10. Zaglądam kochana sister! I szkoda że tyle tych waznych spraw na głowie! Xxx

    OdpowiedzUsuń