poniedziałek, 12 maja 2014

nalot

Już wiem, co to jest nalot.

Nalot jest wtedy, gdy o określonej godzinie zjawi się w domu dziewięciu pięciolatków i krążą po nim oraz w okolicy przez najbliższe trzy czy cztery godziny, by raptem zniknąć pozostawiając po sobie, delikatnie to nazywając, mały rozgardiasz.

W napiętym grafiku majowym mamy za sobą jeden w ważnych punktów programu. Jesteśmy po urodzinkach naszych bliźniaków. (Dla niewtajemniczonych, lub mniej uważnych - nasze Niesforki płci męskiej mają urodziny tego samego dnia! Ale, jak to u bliźniaków bywa, z reguły jeden jest starszy a drugi młodszy. No i w tym wypadku również tak jest. Urodzili się tego samego dnia ale z pięcioletnią przerwą ;)

Najmłodszy Niesforny Aniołek był zachwycony. On, towarzyski chłopak, czekał na te urodzinki z niecierpliwieniem. Nawet był trochę rozczarowany, gdy się okazało, że w dniu urodzin chłopcy nie przyszli do niego. Na nic były tłumaczenia, że chłopaki przyjdą, ale w sobotę na imprezkę. Nic go to nie obchodziło, bo przecież on zaprosił ich nie na imprezkę, ale na urodziny!!!
Na szczęście przeczekał kilka dni.

A gdy nadszedł ten dzień, w którym nastąpił nalot, okazało się, że chłopcy potrzebują również na chwilę odpocząć. To był dobry moment, żeby zebrać ich przy stole. I wtedy się okazało, że to, co mówiła ich wychowawczyni jest prawdą - to prawdziwi biesiadnicy. Potrafią siedzieć przy stole, jeść i świetnie się bawić rozmową by w pewnym momencie wstać i kontynuować nalot!

Oby im to nie przeszło!

29 komentarzy:

  1. Takie naloty może i wymagają cierpliwości i odporności ale w sumie z miłymi dziećmi są świetne. A że świetne dzieci zapraszają zwykle inne świetne dzieci, nie dziwię się że nalot się udał :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, jakoś tak
      fajna imprezka, bo fajne dzieciaki, fajne dzieciaki, bo fajny jubilat, fajny jubilat, bo - po kim on to ma? :)))

      Usuń
  2. Dosiu, rozczulasz mnie swoją dyplomacją!! ... mały rozgardiasz... :::))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      inaczej musiałabym użyć bardzo niecenzuralnych słów :)))
      i dziękuję za komplement

      Usuń
  3. Dosia,czyli przeszła przez Wasz dom wichura:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      to chyba za mało powiedziane!

      Usuń
    2. że huragan aż,mówisz?????
      :DD

      Usuń
    3. o, coś w ten deseń :)))

      Usuń
  4. Czyli szum, a wiater... :-D

    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja pozdrawiam, an3czka :) - nie wiem, jak to przeczytać ;)

      Usuń
    2. aneczka z odwróconym e chyba :)

      Usuń
  5. Nie wiem czy przezylabym taki nalot /smiech/!!!!
    Serdecznosci
    judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam, że też miałam takie obawy, ale nie było wyjścia ;)
      Dałabyś radę! Kto, jak nie Ty? :)))

      Usuń
  6. heja
    ja nie lubiłam nalotuf małych dzieckuf
    nie tesknie za nimi
    ale kocham dzieci i ich żywiołowość i kreatywnośc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      ale dawałaś z siebie wszystko, boś niezwykła :)

      Usuń
    2. może dawałam
      żeby chronić sprzęty domowe!!!!!!

      Usuń
  7. W ten sam dzień?! Dosiu, jak Ty to zrobiłaś? Jesteś Mistrzem pochylania rzeczywistości według własnych zamiarów! ;-)
    Uściski dla Jubilatów, ogromne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alcydło!
      nigdy na to nie spojrzałam w ten sposób - nie ukrywam, że niezwykle miły, wszak każdy chciałby być mistrzem :) - w czymkolwiek ;)
      a to jakoś samo tak wyszło ;)

      uściski w imieniu - przyjmuję :)

      Usuń
  8. całusy wielkie dla Jubilatów no i dla Mamusi, która zawsze w ten dzień ma sporo roboty :) :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. robota nie zając, nie ucieknie - ale rzeczywiście - trzeba zakasać rękawy ;PPP
      całusy przekazane :)

      Usuń
  9. Teraz rozumiem tajemnice Blizniakow:))
    u kolezanki bylo prawie, no ale wiadomo ze 'prawie' to nie to samo.
    Urodzinowe buziaki:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamia! - to głownie dla Ciebie to wyjaśnienie :)))
      i nie ma żadnego prawie - jest 10! - tzn. 7!

      Usuń
  10. ale te pogaduchy przy wspólnym stole musiały być fantastyczne.... :)))
    umiem sobie wyobrazić rozmowy z Najmłodszym Niesfornym Aniołkiem, a gdy go przemnożymy przez dziewięć, to prócz nalotu mamy chyba.... odlot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytałam rozpierduchy:)))) i jakoś mi nie przypasowało do Jagienki:))
      Dosiu -codziennie rozgardiasz robi mi dwóch gzubków -urodziny zrobię na placu zabaw;))

      Usuń
    2. Jagienko - trafiłaś w sedno - odlot! Ale cieszę się z tego przyjęcia bardzo :)

      Mośko - my właśnie urządziliśmy im plac zabaw w domu - było fajnie - cieszę się, że to już za nami ;P

      Usuń
  11. oj to nalot prawdziwy. dobrze, że już po i następny pewnie za rok (ewentualnie teraz nalot na inne tereny) :) ja na razie tylko naloty rodzinne umiem odeprzeć :)

    www.przemyslnik.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Magdaleno - Madziu!
      naloty rodzinie to pikuś!
      szykuj się na prawdziwe ;)))

      Usuń